Nie ma wątpliwości; uparliśmy się na Miltitz. Szczególnie po zeszłorocznych nurkowaniach. I choć pewien "życzliwy" pan nie osłodził nam pamięci o tym miejscu, nie daliśmy za wygraną.
Kopalnia zrobiła na nas piorunujące wrażenie. Tamte nurkowania jedynie zaostrzyły apetyt aby lepiej ją poznać. Wiecie już, że kiedy determinacja przechodzi w szaleństwo nie ma rzeczy nie do zrobienia. Żaden denuncjator i oszczerca nie jest w stanie zmienić naszych planów.
Tak więc po dokonaniu rezerwacji terminu, ponownie ruszyliśmy w długą drogę na spotkanie z Udo Krause - gospodarzem kopalni.
Zostaliśmy przywitani bardzo serdecznie i miło. Po dłuższej pogawędce z Udo transportujemy cały sprzęt nurkowy w pobliże jeziorka, które znajduje się około 200m od otworu kopalni.

Majki rozmawia z Udo

Transport zdecydowanie ułatwiał suchy worek SeaMonster, w który wyposażyła nas firma SKANTEK.

Worek SeaMonster w konfrontacji z Miltitz Mine.
Dostajemy od Udo zgodę na nurkowanie bez przewodnika oraz użycie skuterów i trimixu.
Nurkujemy więc na trimixie; każdy z nas zabiera twinset 2x12 oraz po 2 stejdze 80cf z gazem dennym + gazy deco - chcemy dobrze przyjrzeć się głębszym partiom kopalni. Zabieramy również skutery - zdecydowanie pomagają przy tej ilości butli.

Przy jeziorku "lekki" tłok

Aby formalnościom stało się zadość wpisujemy się na listę
Woda jest dość ciepła - około 10 stopni, oraz niesamowicie przejrzysta. Widać wszystko; gdziekolwiek się nie spojrzy.

Majki ze skuterem Silent Submerge i pęczkiem stejdzy.

Ryś ze swoim ogromniastym Suexem.
Po kilku godzinach w zalanych wodą korytarzach kopalni udajemy się do Kamenz - naszej "noclegowni".
W Kamenz kwaterujemy się w bazie Sparmann. Wieczorem robimy nurkowanie w kamieniołomie - każdy solo i każdy z innym planem; lajtowym, ot tak dla relaksu.
Widoczność od powierzchni do dna około 2 metry i zimno(5stopni), nie pooglądaliśmy więc zbyt wiele.
Następnego dnia przed wejściem do kopalni znów meldujemy się o 9 rano. Szybkim truchtem dokonujemy transportu ciężkiego sprzętu i hulaj dusza w bajkowych korytarzach.

Majki.

Pszczółek.

Ryś i Pszczółek uzbrajają się w te wszystkie węże, kabelki i sprzączki nad brzegiem jeziorka.

Majki niesie wszystko z samej góry.

W jeziorku.

X divers team w jeziorku kopalni.
Tym razem udało nam się dotrzeć do tajemniczych, nieoporęczowanych na stałe korytarzy na dużych głębokościach. W jednym z korytarzy za jednym z zakrętów zaskoczył nas widok kościotrupa "siedzącego" pod ścianą. Niezłe wrażenie :-)
Jest tak pięknie, że nie chce się wyjść. Ale w końcu musimy - nie chcemy być kolejnymi kościotrupami straszącymi nurków ;) Po długiej dekompresji spędzonej w bardzo ciekawych "płytkich" korytarzach w końcu wynurzamy się w jeziorku.
Pszczółek zakochał się w skuterowaniu - nie chciał wyjść - powaga :-)
To ostatni weekend nurkowy w Miltitz tej wiosny. Kopalnia jest ujęciem wody i nurkowanie jest możliwe tylko w sezonie jesienno-zimowym.
Udo zaprasza nas jesienią. Przyjedziemy na pewno.
Podsumowując;
W kopalni Miltitz wykonaliśmy 2 nurkowania o łącznym czasie 4 godziny.
W kamieniołomie Sparmann wykonaliśmy 1 nurkowanie do głębokości 50metrów.
Współrzędne kopalni: 51 06,13N 13 24,55E
INFO:
Nurkowanie w Miltitz Mine kosztuje 40euro. Niezbędne są uprawnienia FULL CAVE.
Można zanurkować bez uprawnień FULL CAVE ale tylko "za rączkę" z przewodnikiem; kosztuje to 100euro.
Konieczna wcześniejsza rezerwacja terminu!
Maksymalna głębokość nurkowania to 40metrów - nurkowanie głębsze wyłącznie na TMX i wyłącznie na specjalne zezwolenie Udo.
Jest zakaz używania skuterów - można używać tylko na specjalne zezwolenie.
Generalnie wszystkie nurkowania z przewodnikiem - można "bez" również jeśli Udo da zezwolenie.
Jak widzicie Udo jest tam "bogiem" ;)
Byliśmy w składzie:
Michał Winek
Andrzej Szerszeń
Monika Zagrodzka
Ryszard Deneka
X divers team 2008 |